Trochę czasu minęło, aż postanowiłam nieco odrestaurować bloga. Wzięłam sobie na poważnie moje założenia co do tego projektu i w końcu zaczynam wdrażać swoje pomysły w życie. Przynajmniej zdążyłam przed końcem roku. Jak zauważyliście - na Mruczkach widnieje nowy szablon. Piękny, prawda? To inspiracja najnowszą wersją Windows'a. Jego autorka, Helka, miała naprawdę niesamowitą wyobraźnię i poczucie estetyki, że udało jej się wykreować coś tak niebanalnego. Mam nadzieję, że templatka posłuży nam jak najdłużej. Skoro o nowinkach mowa to muszę się wam pochwalić, że od teraz blog ma własny fanpage. Jeśli macie chęci, czas oraz ochotę - dajcie lajka. W stopce strony (czytaj: w prawej blogaska) znajdziecie przycisk, po kliknięciu którego zostaniecie automatycznie fanami mojej twórczości. Za wszelkie lajki Bóg zapłać. W dzisiejszym artykule pragnę poruszyć temat kotów złośliwych. Zapraszam do lektury!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocie perypetie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocie perypetie. Pokaż wszystkie posty
19.11.2015
27.08.2014
O porodzie po mojemu
Dziś będzie o przygodzie, w której było mi grać pierwsze skrzypce. Wspomnę o ciężarnej kotce oraz o przyjściu na świat słodkich maluszków. Jak tak naprawdę wygląda koci poród? Powiem wam, że czytając o tym w Internecie nie odczuwa się większego zainteresowania, ale przeżyć to na prawdę, to dopiero heca!
Byliście kiedyś światkami kociego porodu? Ja się przyznam, że całe to zjawisko obserwowałam bacznie po raz pierwszy. I choć kotka ta rodziła wielokrotnie, po raz pierwszy udało mi się ujrzeć na własne oczy ten niezwykły proces!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

